ARTYKULIK

Tak jak Wy jestem uczniem Zespołu Szkół Ekonomiczno - Turystycznych. Czasem mam większą ochotę pójść do szkoły czasem mniejszą. Niekiedy wolę spotkać się z kolegami i powłóczyć się po mieście niż zasypiać na lekcjach. Od zawsze chciałem wyrazić swoją opinię na temat tego co w szkole mnie się podoba, a co wręcz irytuje ale komu mam tą informację przekazać? Nauczycielom żeby mnie znienawidzili? Dzięki gazetce szkolnej mogę przelać moje "żale" na papier (w tym przypadku na klawiaturę). Oto moje plusy i minusy naszej szkoły. Na początku zacznijmy od pozytywnych rzeczy.

Przede wszystkim posiadamy radiowęzeł, który informuje nas jaki numerek jest dzisiaj niepytany, czasem informuje nas o ważnych wydarzeniach lecz jego najważniejszym zadaniem jest puszczanie muzyki. Co do rodzaju emitowanych utworów, to mam pewne zastrzeżenia. Na naszych przerwach króluje pop, dance i dubstep/techno. Jako fan hard rocka, to żałuję, iż nie noszę do szkoły słuchawek ale większości uczniów taka muzyka się podoba, a jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje.
Następnym plusem są pięciominutowe przerwy. Co prawda nie wszystkie, lecz ostatnie trzy ale przynajmniej lekcje kończymy piętnaście minut wcześniej. Dzięki temu większość uczniów nie musi się zwalniać kilka minut przed końcem lekcji po to, aby zdążyć na autobus.

Ostatnią (w tym artykule) pozytywną rzeczą są koła zainteresowań. Ja jako stuprocentowy mężczyzna skupię się na kołach sportowych, słynnych SKS-ach. Wielu chłopaków oraz kilkanaście dziewczyn dba o swoją kondycję uczestnicząc w takich właśnie zajęciach i chwała im za to. Dzięki SKS-om rozwijamy nasze umiejętności gry w siatkówkę, koszykówkę czy piłkę nożną.

Czas powiedzieć coś o przedsięwzięciach niezbyt dobrze odbieranych przez uczniów. Największym minusem jest domofon. Każdy z uczniów, choć raz musiał albo zadzwonić żeby wejść do szkoły albo pokazać nauczycielowi zwolnienie z zajęć napisane przez rodzica, aby wyjść ze szkoły. Przez taką jedną małą rzecz czuję się jakbym był stale kontrolowany. Odczuwam również naruszenie mojej wolności, a na to Polak jest niezwykle wrażliwy, a nastolatek w szczególności. Może i niektórzy będą mieli zdrowsze płuca, ale dla mnie domofon jest jedną wielką bzdurą.

Kolejny minusem jest stres. To zagadnienie dotyczy już każdej ze szkół. Wszyscy padliśmy i zapewne jeszcze padniemy ofiarą stresu, kiedy zapominamy wzoru na kartkówce z fizyki lub matematyki, gdy nie odrobimy zadania domowego, albo gdy zostaniemy wywołani do odpowiedzi ustnej. Nieważne czy uczyłeś się czy też nie i tak stres ciebie dopadnie. 
Ostatnią negatywną rzeczą jest duża ilość czasu spędzana w szkole. W przypadku techników i liceów można powiedzieć, że te szkoły są przygotowaniem do pracy, bo przesiadujemy w niej 8 godzin. Na siódmej i ósmej lekcji mój mózg po prostu przestaje działać. Myślę tylko o powrocie do domu, a nie o tym, co jest napisane na tablicy albo o czym nauczyciel bądź nauczycielka mówi.

Podsumowując. Moim zdaniem szkoła jest miejscem, gdzie możemy się wiele nauczyć, ale uczniowie niestety chodzą do niej niechętnie. Od razu przychodzi mi na myśl piękne polskie powiedzenie: "Nie chcem ale muszem". A jakie jest Wasze podejście do szkoły? Czy cieszycie się, że do niej idziecie, czy macie jej dosyć?
M.

 

Dla nauczycieli

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com